Wynalazki, Atom i Majowie
Był sobie pewien człowiek – geniusz, zwany „polskim Edisonem”. Bez jego wynalazków nie byłoby dziś filmu, fotografii barwnej czy telewizji. Nazywał się Jan Szczepanik. Największą jednak sławę i niemały majątek przyniosły mu odkrycia w dziedzinie tkactwa, łącznie z uznaniem i wdzięcznością największych koronowanych głów ówczesnej Europy.
Wszystko zaczęło się na przełomie XIX i XX wieku. Wtedy to Szczepanik stworzył kamizelkę kuloodporną uszytą z wielu warstw jedwabiu. Pocisk, przebijając kolejne powierzchnie, wikłał się w sploty nici, przez co tracił szybkość i moc. Parawany z tkaniny kuloochronnej z podkładem cienkiej blachy stalowej odbijały nawet 8 mm kule karabinów Manniichera, przebijające 12 mm blachę stalową z odległości 100 m. Wynalazek poddano pierwszym testom w 1901 r. na dziedzińcu wiedeńskiej pracowni Szczepanika w obecności przedstawicieli władz i wojska. Dyrektor Borzykowski strzelał z rewolweru 7 mm z odległości 3 kroków do służącego Jana ubranego w kamizelkę. Próba wypadła pomyślnie. Choć Szczepanik traktował tkaninę jako projekt poboczny, przyniosła mu ona międzynarodowy rozgłos. Nazwisko Szczepanika obiegło cały świat po tym, jak jego tkanina uchroniła przed śmiercią od kuli zamachowca króla Hiszpanii Alfonsa XIII. Pojazd króla był obity kuloodpornym materiałem, dzięki czemu jego ściany nie zostały przebite podczas zamachu. Pancerzem zainteresował się również car rosyjski Mikołaj II. Szczepanik parokrotnie jeździł do Petersburga załatwiając sprawy zamówień na swoje kuloodporne cudo. Mikołaj II odznaczył nawet wynalazcę orderem św. Anny, którego jednak Szczepanik nie przyjął, tłumacząc się patriotyzmem.
Zainteresowanie Szczepanika materiałem tkackim i tkactwem poszło jednak o wiele dalej. Tak bowiem udoskonalił on dotychczasowe maszyny, że tkany na nich gobelin można było wykonać w zaledwie pół godziny, a nie, jak dawniej, w pięć tygodni. Dzięki innowacjom Szczepanika również koszt tej pracy uległ znacznemu zmniejszeniu – z 16 funtów szterlingów (ok. 9 tys. współczesnych złotych) do 15 szylingów (ok. 550 współczesnych złotych). Za jego też sprawą, w roku 1898 powstał największy gobelin świata tkany maszynowo z gęstością stu nitek osnowy i sześćdziesięciu sześciu nitek wątku na centymetr kwadratowy. Miał 148 cm długości, 120 cm szerokości i został wykonany w zaledwie sześć godzin.
Dokładnie w tym samym czasie, gdy Szczepanik tkał w Tarnowie rekordowy gobelin, niejaki Georges Claude 19 stycznia 1915 roku otrzymał od Urzędu w Stanach Zjednoczonych decyzję o przyznaniu patentu 1,125,476. Francuski chemik, inżynier i wynalazca już od kilkunastu lat interesował się pierwiastkiem chemicznym odkrytym w Londynie przez Williama Ramseya i MW Traversa w 1898 roku. Był nim neon, bardzo rzadki gaz szlachetny występujący w górnych warstwach atmosfery ziemskiej w proporcjach 5 × 10−7 %. Claude postanowił połączyć gaz z prądem elektrycznym, a efektem tego eksperymentu była pierwsza kolorowa lampa neonowa pokazana publicznie w Paryżu 11 grudnia 1910 roku. Cztery lata później wynalazca otrzymał wspomniany już patent, a jego francuska firma Claude Neon sprzedała w 1923 roku do salonu amerykańskich samochodów luksusowych marki Packard dwa znaki świetlne. Neonowe litery tworzyły napis ‘Packard” i kosztowały zawrotną sumę 24 tys. dolarów. Dla porównania cena auta tej ekskluzywnej marki w latach 20. wynosiła 2,5 tys. dolarów, a samochody konkurencyjnych marek kosztowały od kilkuset do tysiąca dolarów. Realizacja ta jednak była kamieniem milowym dla całego przemysły reklamowego na świecie. Neon był dla Clauda tym, czym maszyna tkacka dla Szczepanika, i w obu przypadkach wynalazki przysporzyły konstruktorom ogromnych fortun
Dziś w Polsce ostatnie echa tekstylnej sensacji pobrzmiewają jedynie w kontekście nadrukowane logo PZPN na koszulkach polskiej reprezentacji piłki nożnej i niedawnego braku na nich orzełka, który na szczęście powrócił. Co zaś się tyczy neonów, to symptomatycznym jest, że po wpisaniu w wyszukiwarkę tej frazy, na pierwszym miejscu występuje strona zespołu rockowego. Szkoda.
Niewiele wiadomo natomiast o poliestrowym materiale, na którym dokonano nadruku logo PZPN. To błąd, bo koszulki i spodenki powstały dosłownie z „Atomu” i tak też brzmi nazwa tego poliestrowego zjawiska technologicznego. Na kompletny strój zużyto 13 plastikowych butelek (osiem na koszulkę i pięć na spodenki), które wcześniej poddano recyklingowi. Nie jest to z pewnością rewolucja na miarę udoskonaleń Szczepanika i Clauda, ale wyraźnie wskazuje na jeden z trendów, który jest dominujący we współczesnym druku na tekstyliach oraz w signie i w reklamie świetlnej. Jaki? Odpowiedź znajdziecie w tematach głównych łączonego wydania, które dotyczą wspomnianych zagadnień.
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że w nowym, miłościwie nam już panującym roku 2012, będzie tylko lepiej. Euro 2012 i Olimpiada w Londynie już dziś pozytywie nakręcają koniunkturę, nie tylko w sektorze viscom; wybory prezydenckie w Rosji, Francji i USA dobrze rokują dla branży out-of-home w tych krajach; a zakończenie cyklu długiej rachuby kalendarza Majów 21 grudnia oznacza koniec tego, ale i początek nowego, lepszego świata. Oby z niższym kursem franka i euro.
| « poprzedni | następny » | « wróć |
Reklama
Ankieta
Czy systemy LED-owe wyprą tradycyjne neony?




drukuj

„Globalizacja gospodarki powoduje, że coraz większe znaczenie mają doświadczenia związane z pracą w środowisku wielokulturowym. Organizowane współcześnie targi mają w większości wymiar międzynarodowy, co ułatwia nawiązywanie kontaktów z osobami z innych kultur. Umiejętności współpracy z przedstawicielami innych, międzynarodowych środowisk sąz jednej