Czy kolory…
Rozwój rynku folii i aplikacji sprawia, że przymierzając się do zmiany koloru powierzchni stajemy przed równie poważnymi dylematami, co bohaterowie filmowej trylogii Kieślowskiego. Chcąc podjąć optymalną decyzję, musimy przeanalizować bogate portfolio klejów, folii oraz laminatów. Różnorodna oferta producentów sprawa, że dziś nie zastanawiamy się czy malować lub aplikować lecz czy oddziaływać przez kolor, niecodzienną fakturę a może właściwości produktu.
Analizując sytuację polskiego rynku folii i aplikacji należy wyjść od podziału na dwa podstawowe sektory, a mianowicie folii kolorowych, czyli tzw. folii ploterowych oraz folii do zadruku cyfrowego. Wybór między wycinaniem aplikacji z folii kolorowych, a zadrukiem medium był od zawsze warunkowany finansowo. Jednak dynamiczny rozwój technik druku, a co za tym idzie spadek ich ceny sprawia, że przedstawiciele z branży wskazują na zmiany. „Rynek folii w ostatnich latach zaczął »zjadać sam siebie«. Odkąd technologia druku poszła zdecydowanie do przodu i drukowanie stało się najszybszą formą urzeczywistniania pomysłów grafików odtąd folie do druku zaczęły odbierać foliom kolorowym zastosowania. Ta zmiana cały czas postępuje. Dzięki ciągle rosnącej jakości i wytrzymałości, folie do druku cały czas odbierają foliom kolorowym kolejne pola w reklamie” – wyjaśnił Marcin Suchocki, Dyrektor Handlowy VisCom, Plastics Group Sp. z o.o. Jednak specjaliści z branży są podzieleni. „Mam wrażenie, że w Polsce po okresie fascynacji grafiką drukowaną następuje powrót do prostszego oznakowania z folii wycinanych” – powiedział Ryszard Papaj, Menedżer Sprzedaży z firmy Antalis Poland Sp. z o.o.
Jak widać, na temat znaczenia i miejsca na rynku zarówno folii kolorowych, jak i tych do zadruku można by długo dyskutować, jednak porzućmy to rozróżnienie i zwróćmy się ku ogólnym tendencjom. Z jednej możemy zaobserwować wzrost jakości, wytrzymałości, a także zwiększające się możliwości wykorzystania, z drugiej jednak cały czas czynnik finansowy warunkuje wybór konkretnych materiałów. Nie jest tajemnicą, że kluczem udanej aplikacji jest odpowiednie dobranie materiałów, co niekiedy może przysparzać wielu problemów. Bogata oferta na rynku zawiera rozwiązania z zachęcającymi cenami, które niestety nie są skierowane do wszystkich. Naturalnie, materiały o krótszej trwałości i mniejszej wytrzymałości są tańsze, stąd można ich używać w przypadku aplikacji krótkoterminowych. Jednak, jak wyjaśniają specjaliści, oszczędność płynąca z wykorzystania tańszych, gorszych jakościowo folii jest pozorna. „Wysoka częstotliwość zmian grafik stawia wysokie wymagania dla używanych materiałów, które muszą zapewnić bezproblemową usuwalność i być przyjazne w szybkiej aplikacji” – wyjaśnia Wojciech Śląski, Specjalista ds. technicznych z 3M Poland. Jeśli chodzi o łatwą aplikację i późniejsze usuwanie folii, to obok samego materiału znaczącą rolę odgrywają kleje. Tutaj wybór pozostaje naprawdę duży. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie czy ma on być transparentny czy szary, a następnie – usuwalny czy trwały, a może – zawierający szklane kuleczki – klej repozycjonowalny. Mamy do wyboru również – nowy na polskim rynku – klej kanalikowy, którego działanie wyjaśnia Błażej Borkowski, Dyrektor ds. Rozwoju Produktów w Tuplex Polska. „Formuła kleju kanalikowego ułatwia i skraca czas nanoszenia aplikacji. Struktura małych kanalików w warstwie kleju umożliwia swobodne usunięcie powietrza zatrzymanego w pęcherzach i w marszczeniach powstałych w trakcie nanoszenia aplikacji”. Ponadto zarówno kleje, zadruk, jak i same materiały oprócz jakości, trwałości i łatwości aplikacji coraz częściej posiadają ekologiczny charakter. Mówiąc o rosnącym znaczeniu podejścia ekologicznego wśród przedstawicieli branży folii i aplikacji, Magdalena Salamucha z 3M Poland daje przykład folii graficznych niezawierających PCW czy też atramentów lateksowych. Polski rynek cały czas dojrzewa do łatwiejszych w użyciu produktów o lepszej jakości oraz ekologicznym charakterze. Jednak zmiana jest powolna. Niektórzy przedstawiciele branży ją zauważają. „Przyszłość polskiego wrappingu postrzegamy optymistycznie. Rosnąca liczba wykwalifikowanych producentów reklam – drukarni i aplikatorów, pozwala na wykonanie grafik o najwyższej jakości” – mówi Magdalena Salamucha.
Nie wszyscy eksperci mają jednak tak optymistyczne spojrzenie. Obok wskazania na nowości produktowe i pozytywne tendencje rynkowe, pojawiają się też glosy, że wyłącznie cena jest czynnikiem ważnym dla polskich klientów. „Niestety nie uważam, żeby innowacje dziś miały duży wpływ na rynek folii. Dziś trwa wojna o ilości sprzedawane na rynku. Dystrybutorzy prześcigają się w obniżaniu ceny, naciski te przekładają się na coraz niższą jakość materiałów a co za tym idzie w innowacje niewielu chce inwestować” – skomentował Marcin Suchocki, Dyrektor Handlowy z Plastics Group. Wybór droższych rozwiązań o lepszej jakości musi opierać się na analizie długoterminowej. Wydając więcej można nie tylko nie stracić, ale więcej zarobić – o czym przekonuje na łamach naszego magazynu Joerg-Peter Kober w artykule „Inaczej o środowisku” opublikowanym w cyklu Inspiracje. W tym celu konieczny jest rozwój świadomości osiągany przez stosowną edukację. „Nadal dużo pracy wymaga edukacja odbiorców końcowych, aby cena przestała być decydującym a często jedynym kryterium wyboru typu i jakości aplikacji” – podkreśla Magdalena Salamucha z 3M Poland
Out czy In
Obok podziału na folie kolorowe i do zadruku, drugą ważną osią polaryzacji rynku folii są aplikacje wewnętrzne oraz zewnętrzne. Z jednej strony oklejanie flot pojazdów firmowych oraz coraz bardziej popularny dekoracyjny tuning; natomiast z drugiej branding pomieszczeń firmowych. Przedstawicielom z branży trudno jednoznacznie oszacować, który typ aplikacji ma większe znaczenie. Złożoność problemu wyjaśnia Ryszard Papaj z firmy Antalis. „Jeżeli miarą popularności byłby wolumeny mierzone ilością metrów kwadratowych, to na czele nieustająco są proste aplikacje na ogół wewnętrzne, klejone najczęściej na różnego typu sztywne nośniki. Gdy chodzi o wartości sytuacja wygląda nieco inaczej” – rekapituluje Papaj. Wykorzystujące folie o niecodziennych fakturach aplikacje pojazdów zaczęły być niezwykle modne w ostatnim czasie. Producenci posiadają w swej ofercie nie tylko zewnętrzne folie imitującą różnego rodzaju metale, ale również folie łudząco przypominającą wężową skórę – materiał dedykowany do wyklejania wnętrza pojazdów.
Jak widać struktura rynku wrappingu się zmienia, co podkreśla Ryszard Papaj „Nie są to już wielkie firmy ze swoimi flotami, ale często osoby prywatne chcące – poprzez oklejenie swojego ukochanego pojazdu –podkreślić jego wyjątkowość i zwrócić na siebie uwagę” – wskazuje Papaj. Czas wielkich realizacji na imponujących swą liczebnością flotach powoli przemija. Dziś liczy się indywidualizm i spersonalizowany przekaz, a folie doskonale się do tego nadają. Na potrzebę nadawanie unikalnych cech przedmiotom życia codziennego – samochodom, meblom, telefonom czy laptopom oraz na rolę folii w tej dziedzinie wskazała Magdalena Salamucha z 3M Poland. Dziś potrzeba indywidualizmu osób prywatnych znajduje płynne przeniesienie na działania marketingowe. Folia daje duże możliwości aplikacji na niecodziennych nośnikach, co pozwala wypracować indywidualny dla danej firmy kanał komunikacyjny, ale również zwyczajnie wzbudzić zaskoczenie. „Reklama bardziej zwróci nasza uwagę gdy np. będzie umieszczona tam gdzie się tego mniej spodziewamy np. na podłodze, na asfalcie czy basenie” – podkreśla Monika Gałka, Menedżer Produktu z firmy Dyskret.
O ciekawych, innowacyjnych i oryginalnych kampaniach zawsze jest głośno mimo, że stanowią one zaledwie mały ułamek rynku reklamowego. Dlatego tradycyjne zastosowania – jak podkreśla Cezary Koncewicz z MACtac Polska – nadal są najbardziej popularne. Wymienia on tutaj szyldy, kasetony czy oklejanie stoisk targowych . Wbrew panującej w branży opinii, że ciekawe aplikacje dotyczą przede wszystkim pojazdów, zdaniem Cezarego Koncewicza obecnie obserwujemy duże zainteresowanie na rynku folii do wyklejania pomieszczeń tj. ścian, okien czy podłóg.
Fakty i mity
W świecie aplikacji foliowych panuje wiele mitów, wobec których trudno się czasem ustosunkować. Jedni zapewniają, że ich folia chroni karoserię pojazdów przez uszkodzeniem, z kolei na ulicach nie brakuje czterokołowych „ofiar” foliowych produktów. Wpływ folii na karoserię wyjaśnia Marcin Suchocki z Plastics Group: „Typowa folia do wrappingu niestety nie jest w stanie chronić karoserii w stopniu zadowalającym. Jest po prostu za cienka. Niektórzy odpowiedzą, że można użyć laminatu, niestety laminatem nie da się pokryć dobrze folii np. Carbon. Dla pełnego zabezpieczenia lakieru powinno się używać folii poliuretanowych, których grubości powyżej 150 mikronów gwarantują pełną ochronę lakieru”. Stan lakieru po usunięciu folii zależy również czy zdecydowaliśmy się na wycinanie ploterowe czy full wrapping. „Po zdjęciu grafiki ploterowej pozostaje widoczna różnica w wyglądzie lakieru chronionego przez folię i reszty nadwozia – powierzchnia lakieru jest bardziej błyszcząca i mniej wyblakła – wyjaśnia Wojciech Śląski z 3M Poland. Całkowite oklejenie pojazdu zarówno drukowaną grafiką reklamową jak i foliami tuningowymi chroni równomiernie całą karoserię nie tylko przed szkodliwym działaniem słońca i warunkami atmosferycznymi, ale także uszkodzeniami mechanicznymi” – wyjaśnia Śląski. Między ochroną a uszkodzeniem granica jest płynna, bo brak ochrony powoduje uszkodzenia wiążące się z codziennym użytkowaniem pojazdu (myjnie automatyczne, sól na asfalcie czy nieutwardzone drogi). Uszkodzenia spowodowane są w szczególności przez nieumiejętną aplikację folii, co jest szczególnie częste w przypadku folii magnetycznej. Jak wskazuje Wojciech Śląski z 3M Poland, materiał ten daje ograniczone możliwości kreacji, a także jest trudny w aplikacji.
Pojęcie ochrony nie zamyka się tylko w przeciwdziałaniu uszkodzeniom mechanicznym, ale np. działania antygraffiti, które posiada folia MACtac. Jak zapewnia Cezary Koncewicz: „Rynek ochrony pojazdów komunikacji zbiorowej (np. wagony pasażerskie, okna, wnętrze) przed graffiti są dla polskiego wrappingu rynkiem nieznanym”. Szukając nowych potencjalnych zastosowań folii można jednak wybiec w przyszłość jeszcze dalej – chociażby tak, jak zrobił to Marcin Suchocki z Plasticsa. „Dziś już są pierwsze zegarki czy smart fony, które można owinąć na rękę na elastycznej taśmie. Jeżeli ta technologia zostanie dopracowana, a tak będzie, znajdzie ona również zastosowanie w reklamie, pojawią się nośniki na tyle cienkie i elastyczne, że da się je przykleić do tych nośników. Proszę sobie wyobrazić ruchomą reklamę na folii samoprzylepnej. Czy tak się stanie – w 100% tak” – twierdzi Marcin Suchocki. Wierząc w te prognozy folia już nie będzie kusić tylko swoim kolorem czy fakturą, ale zastosowaniem.
Tekst: Katarzyna S. Nowak, Łukasz Mikołajczak
Foto: © MACtac