Adres strony:  https://www.visualcommunication.pl/pg/pl/interviews/kazdy_byl_kiedys_amatorem.html

Każdy był kiedyś amatorem. Rozmowa z Piotrem Jaworowskim

Data publikacji: grudzień 2014

Piotr Jaworowski alias Hejz z warszawskiej agencji Ars Thanea jest pierwszym polskim twórcą zaproszonym do TEN by Fotolia. Jego praca „Game On”, opublikowana w listopadzie, zamknęła drugą edycję tego projektu. Na łamach VISUAL COMMUNICATION artysta opowiada o swojej wieloletniej przygodzie z grafiką komputerową.

 

© Fotolia

 


Piotr Jaworowski jest współwłaścicielem warszawskiego studia graficznego Ars Thanea, które zostało założone w 2007 roku i obecnie składa się z 40 utalentowanych pracowników z całego świata: Londynu, Nowego Jorku, Sydney, Amsterdamu i Frankfurtu.

VISUAL COMMUNICATION: Patrząc na Pana prace, trudno uwierzyć, że jest Pan samoukiem. Jak wyglądała droga od laika do rozpoznawalnego na całym świecie artysty?

 

Piotr Jaworowski: Odkąd pamiętam, interesowałem się grafiką i zazdrościłem znajomym, którzy potrafili rysować. Próbowałem również samodzielnie, jednak rezultat mnie w ogóle nie zadowalał, po prostu nie miałem tego daru. Dopiero w wieku 16 lat poznałem pierwszy program graficzny – Paint Shop Pro 6 – i to właśnie on sprawił, że w końcu mogłem przenieść swoje zainteresowania w sferę cyfrową. Korzystałem z fotografii dostępnych w darmowych bankach zdjęć i wykorzystywałem je, aby ćwiczyć swoje umiejętności, najpierw, jak wspomniałem, w Paint Shop Pro 6, a następnie już Photoshopie 7. Wtedy zacząłem na ekranie komputera wizualizować wszystkie pomysły, które miałem w głowie. Im było ich więcej i im lepiej mi szło, tym bardziej wciągał mnie ten świat i tak to się właśnie zaczęło. Potem przeprowadzka z Białegostoku na studia do Warszawy, pierwsza praca w agencji interaktywnej Max Weber oraz pierwsze małe projekty, które robiłem po godzinach jako freelancer. To wtedy uświadomiłem sobie, że grafika to to, czym chcę się zajmować zawodowo. Wtedy też pojawiły się pierwsze większe zlecenia, m.in. dla Nike Polska, dzięki znajomemu. Mimo ekspresowego tempa wszystko się udało. Po kilku latach freelancowania zaproponowano mi dołączenie do teamu K2, dużej agencji interaktywnej. Tam też poznałem moich przyszłych partnerów. I tak rozpoczyna się opowieść o Ars Thanea...

 

VC: Pracuje Pan głównie dla dużych globalnych marek, więc może Pan spojrzeć z dystansem na komunikację wizualną w Polsce. Jak pan ocenia ten sektor?

 

PJ: Cieszy mnie, że Polska po wielu latach zmagań dorównała w końcu światowemu poziomowi estetyki w kwestii komunikacji wizualnej. Wystarczy spojrzeć na polskich projektantów na portalu Behance. Oczywiście jesteśmy na początku tej drogi, ale widzę duży potencjał w młodych polskich projektantach. Jesteśmy na etapie przechodzenia z projektów po prostu ładnych wizualnie do projektów, które są poprawne technicznie, estetyczne, ale jednocześnie stoi za nimi coś więcej, widać w nich ideę, coś znaczą, o czymś mówią. Tak jak mówiłem wcześniej, to dopiero początek, ale przejście z formy do funkcji uważam za bardzo obiecujące i świadczące o rosnącej dojrzałości zarówno projektantów, jak i klientów.

  

VC: Grafika cyfrowa jest chyba jedną z niewielu dyscyplin artystycznych, w których w tak szybkim tempie rośnie liczba dostępnych technik i narzędzi. Jaki to ma wpływ na sposób i jakość pracy projektanta?

 

PJ: Dostępność oprogramowania i popularyzacja medium mają znaczący wpływ na generację nowego „narybku” projektantów i grafików. Upowszechnienie narzędzi niesie ze sobą pewne zagrożenie związane z zalewem prac niskiej jakości, tworzonych przez amatorów. Należy jednak pamiętać, że każdy ceniony projektant kiedyś też był amatorem. Specjalistyczne narzędzia, nowe techniki i możliwości zdecydowanie usprawniają i przyśpieszają pracę, ale pozostają tylko narzędziami. W jakości pracy kluczowy jest wciąż talent oraz to, ile grafik wkłada siebie w projekt. Tylko wtedy powstają naprawdę dobre rzeczy.

 

© Piotr Jaworowski/Fotolia

 


Aby stworzyć iluzję ruchu w pracy „Game On”, artysta połączył różne techniki, pokazując mistrzowski poziom opanowania Photoshopa: digital painting, 3D, fotomontaż i ponad 20 obrazów z bazy banku zdjęć Fotolia.

VC: Jednym z najbardziej widocznych trendów w grafice cyfrowej jest upowszechnienie wśród twórców banków zdjęć stockowych. Jak Pan ocenia to zjawisko?

 

PJ: Stocki zdjęciowe są na pewno bardzo pomocne, ale to tylko składniki potrawy, a od kucharza zależy, jak je ze sobą połączy i co z tego ostatecznie wyjdzie. Natomiast z pewnością zdjęcia stockowe są ratunkiem, kiedy klient ma mniejszy budżet lub niewystarczającą ilość czasu i nie możemy zrobić sesji poświęconej danemu produktowi. Wtedy szeroki wybór plików stockowych zdecydowanie ułatwia i przyspiesza naszą pracę. Banki zdjęć, jak np. Fotolia, wciąż się rozwijają i właściwie codziennie pojawiają się tam nowe pliki. Na pewnym etapie procesu kreatywnego są one bardzo pomocne.

 

VC: Pozostając przy temacie fotografii stockowej, jak się Panu współpracowało z bankiem zdjęć Fotolia przy projekcie TEN?

 

PJ: Uczestnictwo w TEN by Fotolia to dla mnie duże wyróżnienie; jestem pierwszym Polakiem, który został zaproszony do wzięcia udziału w tym projekcie. Bardzo miło wspominam całą międzynarodową ekipę realizacyjną, która przyjechała do Polski, aby nakręcić filmy promocyjne i zrobić sesję zdjęciową. Co do samej pracy, to po przeszukaniu banku zdjęć Fotolia miałem sporo możliwości – mocno zróżnicowany materiał pomógł mi wykrystalizować pomysł i ruszyć z pracą do przodu. W swojej ilustracji „Game On” wykorzystałem około 20 zdjęć z Fotolii.

 

VC: Biorąc udział w projekcie TEN, udostępnił Pan internautom swoją pracę „Game On” w pliku PSD, w którym widoczne są wszystkie warstwy i wykorzystane techniki. Skąd chęć pokazania innym swojego warsztatu pracy?

 

PJ: Odkąd pamiętam, dużo osób pytało mnie, jak stworzyć efekt świetlistych linii. Pomyślałem, że dołączenie do projektu TEN by Fotolia to doskonała okazja, aby dotrzeć do wszystkich zainteresowanych tematem i podzielić się swoją wiedzą w pliku źródłowym. Mam nadzieję, że plik sprawi, że młodzi, pełni pasji ludzie nauczą się z niego czegoś, co pozwoli im się rozwijać jako artystom cyfrowym. W czasie, kiedy ja zaczynałem przygodę z grafiką, byłbym zachwycony, mając takie możliwości i dostęp do tego typu plików.

 

 

VC: W swojej karierze wielokrotnie pełnił Pan funkcję jurora prestiżowych konkursów związanych z reklamą czy designem. Jak się Pan czuje „po drugiej stronie barykady”, czyli w roli oceniającego?

 

PJ: Jako członek jury miałem przyjemność oceniać prace innych na kilku międzynarodowych konkursach reklamowych – New York Festival, KTR czy Media Trendy. Dla mnie osobiście to bardzo twórcze doświadczenie. Oceniając projekty z mojego punktu widzenia, miałem niesamowitą okazję spojrzeć na sam proces kreacji z odmiennej perspektywy, zobaczyć świat oczami innych projektantów. W swoich osądach zawsze starałem się podkreślić wszystkie zalety danej pracy, a wszelkie zarzuty sprowadzić do konstruktywnej krytyki.  

 

VC: Czy ma Pan jakieś szczególne plany zawodowe na rok 2014?

 

PJ: W najbliższym czasie chciałbym się przede wszystkim skupić na rozwijaniu firmy Ars Thanea, co jest dla mnie ogromnym, codziennym wyzwaniem. Na pewno czeka mnie też wiele podróży, związanych zarówno z pracą, jak i prywatnymi planami. Uwielbiam podróżować, poznawać nowych ludzi, kultury i kuchnie. To są rzeczy, które pozwalają mi się rozwijać jako twórcy. Bardzo ważna jest dla mnie również przeprowadzka do nowego mieszkania, mam nadzieję, że to będzie początek następnego wielkiego rozdziału w moim życiu.

 

VC: W takim razie życzymy wielu sukcesów! 

« poprzedni   |   następny » « wróć