Hiki-przyszłośćData publikacji: sierpień 2013
Czy wiecie, że częściej dotykamy ekranów niż innych ludzi? Żyjemy bowiem w świecie, w którym liczba przyjaznych ekranów dynamicznie rośnie. Przyjaznych, czyli reagujących na dotyk, głos i potrafiących reagować na nasze gesty. Nie tworzą one sztucznego, nowego i obcego dla nas języka, lecz wykorzystują nasze naturalne odruchy. Interaktywne ekrany stają się wszechobecne nie tylko w miejscach publicznych i w przestrzeni prywatnej. Są mobilne i towarzyszą nam praktycznie cały czas, poza małą przerwą na spanie. Wtedy zwykle leżą obok i czekają, aby nas obudzić… Pokolenie przełomu wieków dzień zaczyna od przeczytania najnowszych wpisów na Facebooku. Przegląda je na ekranie tabletu lub smartfonu, sprawdzając jednocześnie prognozę pogody. Dzięki nim wie, jak się ubrać, a także kiedy przyjedzie najbliższy tramwaj. W szkole tablet staje się książką i zeszytem. W czasie przerw zamienia się w aparat fotograficzny i komunikator. Zaliczony na szóstkę sprawdzian z matematyki od razu można umieścić na swoim profilu, a zdjęcie uśmiechniętej buzi przesłać MMS-em do rodziców. Oni ze swojego smartfonu mogą włożyć je na Pinterest, a wcześniej obrobić aplikacją Instagram, dodając swoją twarz obok. Po powrocie do domu nastolatki robią zadanie domowe i od razu przesyłają je nauczycielowi. Potem kupują spodnie z najnowszej kolekcji, wybierając je w elektronicznej przymierzalni w Internecie. To nie futuryzm, lecz rzeczywistość. Ekrany nie tylko wypełniają przestrzeń wokół nas, ale także ją kreują. Ekrany-stoły, na których zamawiamy kawę i deser, przestają dziwić. Ekrany-portfele płacą za nasze zakupy, a banki stwarzają wspólną platformę, aby wydawanie pieniędzy stało się jeszcze łatwiejsze. Ekrany-lodówki nie tylko informują o swojej zawartości, ale, znając nasze preferencje, sugerują nam, co powinniśmy nabyć. Ekrany-ściany wyposażone w specjalne sensory stają się urządzeniem komunikacyjnym, integrując telewizję, telefon, Internet i media społecznościowe. W końcu ekrany-okulary (Google Glasses), dzięki rzeczywistości rozszerzonej, łączą dostępne media i kanały w celu optymalizacji każdej naszej czynności. Ekrany mogą się stać również naszym przekleństwem, alienując nas, co zresztą się dzieje. Japoński fenomen hiki-komórki to psychoza odizolowania, która powoduje, że ludzie latami nie opuszczają domu, kontaktując się ze światem za pośrednictwem swojego ekranu i sieci. Bo z ekranem jest podobnie jak z nożem – wszystko zależy, jak się z niego korzysta. Niemniej ekrany to przyszłość, dlatego też zdominowały niniejsze wydanie VC. Przyszłość można było również zobaczyć na londyńskich targach FESPA, z których zamieszczamy obszerną relację. O przyszłość pytamy także Piotra Cińskiego, pierwszego polskiego Mistrza Świata w Aplikacjach Samochodowych. Opowiada zresztą nie tylko o niej, wspominając w wywiadzie także o kondycji całej branży, nie zawsze w ciepłych słowach. Ja natomiast ciepło i słonecznie zapraszam do lektury.
Dr Łukasz Mikołajczak
|