Odkrycie mgłyCzy wszyscy widzimy tak samo? Mimo że niektórzy naukowcy – zwolennicy tzw. uniwersalizmu widzenia – twierdzą, że tak, ja osobiście stoję po przeciwnej stronie. Uważam bowiem, że postrzeganie jest historyczne i kulturowe. O ile samo oko ludzkie nie ewoluuje, o tyle z biegiem czasu zmienia się sposób widzenia. Zależy on również od naszego wykształcenia, predyspozycji osobowych, nastroju w danym dniu, kulturowego zaplecza, zasobów indywidualnej pamięci, rozwoju technologii, a także od tego, co wcześniej było nam dane zobaczyć.
Amerykański filozof Marx W. Wartofsky podkreślał, że ludzkie widzenie jest artefaktem tworzonym przez obrazy. Co i jak widzimy, zależy więc od tego, jakie obrazy widzieliśmy wcześniej oraz od tego, w jaki sposób i jak głęboko zagnieździły się one w naszej (pod)świadomości. W tekście „Zanik kłamstwa” Oskar Wilde wnikliwie zauważył: „Obecnie ludzie widzą (…) mgły nie dlatego (…), że one istnieją, lecz dlatego, że poeci i malarze objawili im tajemnicze piękno tego zjawiska (…). Nie istniały, póki ich sztuka nie odkryła”. Rola VISUAL COMMUNICATION też częstokroć polega na tym, że odkrywa przed Wami, Drodzy Czytelnicy, te zjawiska, których wcześniej nie dostrzegaliście i pomaga, kreować Wasz indywidualny styl postrzegania.
Zjawisko to w pewien sposób wizualizuje okładka niniejszego numeru naszego pisma, która pokazuje „mgłę” czy chmurę danych unoszących się wokół naszych głów każdego dnia. Powiedziałabym, że owe „kosmiczne” okulary mogą mieć w tym kontekście dwojakie znaczenie: po pierwsze symbolizują współczesne technologie i aparaturę, która wzbogaca naszą percepcję; po drugie zaś indywidualizują spojrzenie, kadrując to, co tylko dla nas wydaje się najistotniejsze.
W tym wydaniu kierujemy swoje i Wasze spojrzenia, drodzy Czytelnicy, ponownie na targi Fespa, tym razem koncentrując się na wydrukach wielkoformatowych. Zwracamy uwagę, że z czasem coraz większe stają się też ściany wizyjne, a sprzęt do wideokonferencji może być mobilny. Nieustannie razem przyglądamy się również digital signage, widząc w tym fenomenie potencjał do jeszcze bardziej dynamicznego rozwoju wizualnej komunikacji. Co niezwykle pocieszające, komunikację tego rodzaju można wyzyskać także w celach tak szlachetnych jak poszukiwanie nowych właścicieli dla zwierząt ze schronisk, o czym piszemy w jednym z newsów.
Życzę Wam frapującego poruszania się w mikroświecie VISUAL COMMUNICATION – z pewnością każdy z Was wytyczy w nim swoje indywidualne ścieżki postrzegania, zależne od tego, co widział wcześniej oraz tego, czego w danym momencie poszukuje.
dr hab. Marta Smolińska, prof. UAP
|