Po nitce do kłębkaPo nitce do kłębka
Są z nami od zarania dziejów. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że bez nich ludzkość by nie przetrwała. Udowadniają nam to zresztą do dziś dnia, porządkując naszą rzeczywistość. Były równie użyteczne dla człowieka pierwotnego, jak i wielkich cywilizacji, świadcząc o ich potędze. Współczesny homo sapiens XXI wieku bez nich by zginął. Wszystko też na to wskazuje, że przed nimi świetlana przyszłość, choć na co dzień niewielu z nas uświadamia sobie ich znaczenie. Są niemym reliktem naszej historii oraz cichym bohaterem dnia codziennego. Znaki.
Tropy zwierząt od zawsze były znakiem dla myśliwego, gdzie znajduje się jedzenie konieczne do przeżycia. 30.000–25.000 lat p.n.e. pojawiły się pierwsze ryty na płytkach kamiennych oraz rysunki sylwetek zwierzęcych i kobiecych organów płciowych. Znaki na niebie i ziemi do dziś pozwalają nam określić czas, kierunek czy położenie. Niegdyś były również miejscami kultu oraz nośnikami informacji, których znaczenia do dziś dnia dociekamy. Tak jest chociażby w przypadku Stonehenge, geoglifów na pustyni Nazca czy znaków z meksykańskiego miasta Teotihuaca.
Nasza cywilizacja jest wręcz od nich uzależniona. Czy ktoś wyobraża sobie transport bez znaków drogowych i sygnalizacji świetlnej? Współcześni myśliwi wyruszają na swoje łowy do centrów handlowych i hipermarketów opierając się w swoich poszukiwaniach na systemach informacji wizualnej i kierunkowej. Smartfony czy najnowszy system operacyjny Windows 8 to jeden wielki zbiór funkcjonalnych ikon i znaków. Trend ten zresztą będzie się pogłębiał, bo mamy coraz mniej czasu na czytanie informacji tekstowych.
Komunikatem jest też ubiór czy wystrój wnętrz. Informuje o preferencjach i gustach właściciela, gospodarza lub intencjach nadawcy. W kontekście komercyjnym nadruki na tekstyliach stają się dla nas takim samym nośnikiem jak każdy inny, z tą jednak różnicą, że zdecydowanie bardziej przyjaznym dla środowiska.
Sign, systemy oznaczeń kierunkowych i przestrzennych oraz druk na tekstyliach są bohaterami tego wydania. Oba wpisują się w jeden z prognozowanych trendów na ten rok – marketing wielokanałowy. Oznacza on obecność lub dostępność marek na ścieżce, którą podąża konsument w swoich zachowaniach – każdy potencjalny punkt kontaktu jest zintegrowany ze wszystkimi pozostałymi. Jak zoptymalizować efekt końcowy, aby wszyscy trafili po nitce do kłębka? Przeczytajcie.
dr Łukasz Mikołajczak
|