Adres strony:  https://www.visualcommunication.pl/pg/pl/komentarz_miesiaca/wyscig_wciaz_trwa.html

Wyścig wciąż trwa

Data publikacji: Łukasz Mikołajczak

 

Jakiś czas temu, korzystając z letnich wyprzedaży, natknąłem się w jednej z przymierzali sklepowych na wydawałoby się „niezwykle” intymne zdjęcie. Był na nim fragment jakiegoś miasta, a z tyłu odręczny podpis – „W Lublinie rodzi się nie tylko historia. Dziękuję za ten weekend”. Wiem, że nie powinienem czytać czegoś, co nie było dla mnie przeznaczone, ale ciekawość była silniejsza. Okazało się, że właśnie na moją ciekawość liczono... Zdjęcie odniosłem do obsługi sklepu będąc przeświadczony, że zgubił je któryś z klientów i po nie wróci. W głowie jednak zostały domysły i… nazwa miasta. Po chwili przypomniałem sobie osobliwych autostopowiczów, których mijałem podczas wakacyjnych wojaży po Polsce. Skojarzenie było nieprzypadkowe, ponieważ także i oni mieli tabliczki z nazwą tego samego miasta. Lublin.
Po wyprzedażowych zakupach wracając do domu natknąłem się na tablice z „łódeczkową” kampanią – „Łódź wytycza twórcze szlaki”. Promowała ona najciekawsze wydarzenia kulturalne tego miasta jako kandydata do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 r. Z zawodowego obowiązku oglądam kampanie zewnętrzne i kreatywne powiązanie nazwy polskiego Manchesteru z konceptem graficznym layoutu z motywem łódki wywołało sympatyczny uśmiech na twarzy. O tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 r. bije się zresztą kilka polskich miast, dlatego nie zdziwiła mnie informacja, że Agnieszka Holland pracuje nad kilkuminutowym filmem, który ma pomóc promować Warszawę w staraniach o ten tytuł. Jeżeli mowa o filmie, to pewnie wszyscy też słyszeli o przetargu na wprowadzenie pozytywnego „wątku łódzkiego do obyczajowego serialu telewizyjnego”. Wygrali „Londyńczycy” w których za bagatela 420 900 zł pojawi się Łódź w trzech odcinkach, 15 scenach i 23 lokalizacjach. Szkoda tylko, że okoliczności organizacji przetargu budziły wątpliwości, a o samej promocji zrobiło się głośno jeszcze zanim się rozpoczęła. Odsuwając na bok te refleksje, po powrocie do domu włączyłem Eurosport, a tam zobaczyłem spot poznańskiego maratonu opatrzony, niedawno wdrożonym, nowym logo, które jest jednym z elementów dość szeroko omawianej strategii marketingowej stolicy Wielkopolski. Przełączając dalej programy natrafiłem na kanały z portolio Discovery, a tam niespodzianka – niestandardowa kampania promocyjna „Smakowanie Małopolski”. Po chwili przyjemności, czas na wieczorny przegląd mail, a tu znów miłe zaskoczenie. W serwisie natknąłem się na informację, że Radom wybrał agencję, która w grudniu zaprezentuje efekty prac nad strategia marki dla tego miasta. Czytam dalej i widzę, że GoodBrand & Company przedstawiła wyniki badania Kapitału Społecznego Marek, w którym marką narodową o najwyższej wartości społecznej w Polsce okazał się Kościół Katolicki… Przy okazji dowiedziałem się, że Gdańsk ma nowy portal turystyczny oraz, że w tym mieście można skorzystać z audioprzewodnika zaprojektowanego przez Porsche (tak na marginesie powoli zaczynam obawiać się, czy designerzy Porsche mają jeszcze czas na projektowanie nowych samochodów). Jest dobrze – myślę sobie. O naszych miastach, regionach, wioskach i padołkach mówi się coraz więcej, a to pewnie nie koniec, bo wyścig wciąż trwa. Czy może być lepiej? Okazuje się że tak. Udowodniła to podkonińska Rumia. Honorowe obywatelstwo dla Madonny, połączone z ofiarowaniem 1 ara ziemi wraz z tabliczką „Take It” oraz nadaniem jednej z ulic nazwy Madonna Street sprawiło, że także mała Rumia miała swoje promocyjne 5 minut w mediach ogólnopolskich bez wielkich nakładów na kampanię promocyjną. Wydaje się, że samorządowcy całkiem nieźle poradzili sobie z zaliczeniem przedmiotu „Promocja miejska i terytorialna”. Gorzej jest z tą narodową. „Nie wiem ile razy odbywałem spotkania w Polsce z osobami odpowiedzialnymi za projekt kreowania wizerunku waszej ojczyzny. Przeprowadziłem wiele dyskusji, ale niestety nie widzę rezultatów. To bardzo smutne…” – mówi guru marketingu narodowego Wally Olins w wywiadzie, który można przeczytać w tym wydaniu. Ilość papieru zadrukowanego planami działań w zakresie spójnej strategii marki Polska jest zatrważająca w stosunku do działań rzeczywiście podjętych. To dramat. Publiczne rozdzieranie szat nad tym tematem wciąż nie pomaga. Chyba, jak u Hitchcocka, konieczne jest trzęsienie ziemi, POT-em napięcie powinno stopniowo rosnąć.

 

 

« poprzedni   |   następny » « wróć