Kalendarium

31-05.-03.06.2022 · FESPA, Berlin

Relaks w Warszawie

Coraz więcej firma decyduje się na wykorzystanie nietypowej promocji w miejscach bardzo sprzyjających reklamie. Lotniska mogą być bardzo stresującym środowiskiem z różnych powodów. Po pierwsze, pasażerowie mogą się spieszyć, aby dostać się na lot przesiadkowy, lub być może będą musieli poradzić sobie z opóźnieniami lub lotami, które wielokrotnie zmieniają bramki. Drugą kwestią jest fakt, że wielu pasażerów musi również spędzać długie godziny, czekając na niewygodnych krzesłach. Aby pomóc w rozładowaniu stresu związanego z ruchem na lotnisku, Towarowa Towers, dostawca luksusowych apartamentów z siedzibą w Polsce, nawiązał współpracę z reklamodawcą zewnętrznym JCDecaux, aby wdrożyć strefę relaksacyjną AR na warszawskim lotnisku Chopina. Strefa składała się z prostokątnego boksu z logo Towarowej na zewnątrz. Wewnątrz znajdowały się jednak różnego rodzaju hologramy i interaktywne wirtualne obiekty. Klienci przechodzili przez zawartość AR, aby wejść do strefy, która stworzyła iluzję zasłony dymnej z wizerunkami różnorodnych marek. Po wejściu do środka mogą zrelaksować się na jednej z pomarańczowych poduszek lub bawić się interaktywnymi treściami. Treści zaprezentowane w boksie zawierały obrazy budynków Towarowej, które klienci mogli się przestawiać lub bawić się nimi, aby lepiej zrozumieć możliwości mieszkań, które oferuje Towarowa. Głównym celem wdrożenia, zgodnie z wideo  JCDecaux, była pomoc klientom, którzy pragną się zrelaksować się i zaoferowanie im informacji na temat inwestycji w nieruchomości. To nie pierwszy raz, kiedy JCDecaux wdrożyło kampanie AR. Firma wykorzystała już niemal wszystko, od wirtualnych ataków rekinów po wirtualne spadające płatki róż, aby zwrócić uwagę użytkowników. Współpracowała również z metrem w Hongkongu, aby uczcić różnorodność artystyczną miasta dzięki dziełom sztuki AR.

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Komunikacja wizualna na wojnie i obok wojny

Wojna – niespodziewana i szokująca agresja Rosji na Ukrainę. Gdy próbuję nieco uspokoić głowę, staram się także stawiać pytania o rolę komunikacji wizualnej w tym trudnym czasie bombardowań i ostrzeliwań ukraińskich miast. Każda wojna wynajduje wszak własną komunikację, osobny wizualny język, znamienny tylko dla danego konfliktu. W tym wypadku to przede wszystkim owo tajemnicze i wieloznaczne „Z” na rosyjskich pojazdach bojowych, nazywane już dziś...

Reklama