Kalendarium

8-11.01.2019 · Heimtextil, Frankfurt nad Menem

8-10.01.2019 · Viscom, Dusseldorf

22-24.11.2018 · Fast Textile, Warszawa

14-15.11.2018 · Retail Show, Warszawa

1-4.10.2018 · 4PrintWeek, Poznań

Trafić pod strzechy. Wywiad ze Sławomirem Harazinem.

Data publikacji: maj 2015

Kościelne monitory

 

„Digital Signage to środowisko, które wciąż dojrzewa. Dlatego też chcemy zbudować podwaliny tego rynku, choć wiemy, że to będzie trudne.” Ze Sławomirem Harazinem, Wiceprezesem Zarządu Action rozmawia Łukasz Mikołajczak.

 

VISUAL COMMUNICATION: W jaki sposób Action S.A. chce zaistnieć na polskim rynku Digital Signage?

 

Sławomir Harazin: Sprzedaż produktów Digital Signage zaczęła się w Polsce już jakiś  czas temu, jednak wówczas, to nie do końca działało. Te paręnaście lat temu liczył się tylko wyświetlacz wielkoformatowy. Nikt tak naprawdę nie wiedział, czym się on różni od telewizora. Myślano: właściwie telewizor jest tańszy, a to prawie to samo. A tu nie chodzi o sprzedaż samego wyświetlacza, ale o sprzedaż zintegrowanej usługi. Po dwóch latach doświadczeń widzimy, że rynek dojrzał do tego, że nie sprzedaje się tu samego produktu, ale całe rozwiązania. Mowa o dokładnym poznaniu potrzeby klienta, sprawdzeniu, jaki kontent będzie chciał pokazywać, następnie zaprojektowaniu odpowiedniego produktu, wdrożeniu go i integracji, a na końcu świadczeniu usług serwisowych. Co ważne, potrzebni są do tego partnerzy, integratorzy. Chcemy dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców. Od małego biznesu po duży. Do tych, którzy już są zainteresowani produktem, ale również do tych, którzy jeszcze produktu nie znają. Podsumowując, po pierwsze oferujemy nie tylko produkt, ale kompleksową usługę, po drugie, nie ograniczamy się do konkretnego odbiorcy, chcemy edukować rynek i zdobywać klientów z wielu obszarów.

 

VC: Rozumiem, że Action S.A. razem chociażby z Samsung chce stworzyć coś w rodzaju systemu?

 

SH: Dokładnie tak. Chcemy, aby w jego skład wchodził wendor (dostawca), dystrybutor, system i integrator. Jednak, żeby sprzedawać tego typu rozwiązania, należy mieć silne kompetencje, mieć szeroką wiedzę o produkcie i możliwych do zastosowania rozwiązaniach. Stąd my idąc do klienta nie mówimy, co mu chcemy sprzedać, ale jak i ile on na tym może zarobić. Action w tym systemie jest przede wszystkim dystrybutorem, czyli logistykiem i finansistą. Scalamy też ten rynek, mamy partnerstwo, wiec możemy oferować leasing, organizować marketing oraz edukować poprzez specjalne centra do tego przeznaczone. Jesteśmy swojego rodzaju kablem z wiązką wielu przewodów w środku, który koncentruje szerokie usługi, także produktów Samsunga, żeby docierać do różnych kanałów. Mamy zatem relację z dużymi graczami i małymi, poprzez rożne poziomy handlowców, menedżerów a to kluczowe by rozwijać ten biznes. Tak więc z jednej strony jesteśmy przekaźnikiem, który spina logistykę, finanse, edukację  i marketing, a z  drugiej firmą handlową, która ma relacje we wszystkich kanałach. I to jest przedmiot partnerstwa z Samsungiem. Bo Samsung ma rozwiązania i produkty, a my mamy resztę.

 

VC: Takie partnerstwo to duże wyzwanie…

 

SH: Zgadza się, ale my lubimy takowe podejmować. Przede wszystkim dlatego, że mamy takie możliwości. Jako Action docieramy do wszystkich kanałów sprzedających ektronikę użytkową w Polsce. Mamy 10 000 resellerów, partnerów, których obsługujemy co miesiąc. To ogromny potencjał.  Będę mógł powiedzieć, że rynek DS żyje i osiągnęliśmy sukces, jeżeli ci partnerzy na hasło: „sprzedajemy Digital Signage”, będą wiedzieć, co z tym zrobić. Będą mieli świadomość, że to jest nie tylko wyświetlacz wielkoformatowy, który różni się od telewizora, ale będą wiedzieć, jak sprzedać ten produkt swojemu klientowi -  hotelowi, piekarni, urzędowi miasta, fryzjerowi czy aptekarzowi. Oczywiście te rozwiązania są już obecne w wielu miejscach, ale uważam, że ten rynek nadal jest na początku drogi, bo tu potencjał wzrostu jest 10- lub 20-razy większy.

 

VC: Gdzie Pan dostrzega takie możliwości?

 

SH: Pod strzechą. Naszym celem jest trafić pod strzechy, ale nie do Kowalskiego, tylko do małego biznesu. To właśnie tam drzemią tak duże możliwości – u fryzjerów, w aptekach, na poczcie czy w małych sieciach handlowych. Pracujemy już też z kilkoma, niedużymi gminami, gdzie będzie wyświetlany kontent informacyjny. Kolejny obszarem ogromnych możliwości są kościoły. Mamy już takie świątynie, gdzie wyświetlane są na monitorach ogłoszenia parafialne.

 

Patrząc na rozwój tego procesu można pokusić się o stwierdzenie, że kiedyś podobnie rozwijał się rynek komputerów. Nie wszyscy od razu wiedzieli jak je składać. Z czasem wiedza tajemna stała się powszechną. Teraz identycznie jest z implementowaniem DS. Staramy się sprzedawać pakiet korzyści – sprzęt można wziąć w leasing, jest możliwość podpięcia contentu reklamowego na którym można zarabiać, a na całość można zaoferować ciekawą promocję.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Niech żyje subwersywność, czyli potencjał krytycznego myślenia!

Francuski filozof Roland Barthes w 1980 roku retorycznie pytał: „Czy najlepszą subwersją nie jest ta, która zniekształca kody, zamiast jest niszczyć?“. Subwersja zachodzi zwykle w relacji do praktyk „zawłaszczania” (ang. appropriation), ściśle związanych ze strategiami sztuki krytycznej. Te strategie sprawdzają się jednak również w relacji do komunikacji wizualnej i reklamowych kampanii.

Reklama